piątek, 31 lipca 2015

Joybox - wrażenia z czerwcowego pudełka

Witajcie Kochani!
Wczoraj dotarło do mnie pudełeczko JOYBOX. Pudełeczko to działa inaczej niż ShinyBox czy BeGlossy. I właśnie dlatego się na nie zdecydowałam, a na jakiś box miałam już od dawna ochotę. I biorąc pod uwagę fakt, że pudełka te nie są drogie ( w stosunku do zawartości, ich cena to 49-59 zł a wartość tego co znajdziemy w środku jest zawsze większa) nadal nie mogłam się zdecydować. Próbuję zmniejszyć ilość posiadanych kosmetyków, zdenkować to co mam, nie potrzebuję kolejnych, nie do końca trafionych.
I właśnie dlatego mój wybór padł na JOYBOX. Kupując ten box wiemy co dostaniemy. To jego największa zaleta. W pudełku czerwcowym dostaliśmy 6 produktów "stałych" - były w każdym pudełku i 3, które mogliśmy wybrać, po jednym z każdej grupy. Pod tym względem bije inne BOXY na głowę. Wiemy co kupujemy i nie musimy się zastanawiać, której koleżance/kuzynce wydamy nietrafiony krem ;)

Kolejna różnica jest taka, że BOX kupujemy za każdym razem pojedynczo. Nie ma subskrypcji. JOYBOX wychodzi raz na dwa miesiące.
A największą wadą tego BOXA okazał się.... czas oczekiwania. Zauważyłyście, że piszę "czerwcowy joybox" ? A dotarł wczoraj - 30 lipca.
Sprzedaż ruszyła o godzinie 15:00 29 czerwca i kupienie go było wyczynem. Serio - nie spodziewali się takiego zainteresowania i ilość chętnych, którzy wchodzili i zamawiali przerosła możliwości ich sprzętu. Ja też próbowałam - kilka razy klikałam zamów i próbowałam zamówienie opłacić - bez skutku. Więc za "pierwszym rzutem" nie udało się.
Następnie JOYBOX robił rozliczenia, podliczenia i inne takie sprawy i box wrócił do sprzedaży 9 lipca. I w tym rzucie udało mi się kupić. Nie było już co prawda olejków, na które najbardziej miałam ochotę, ale miałam obraną alternatywę, więc i tak się zdecydowałam.
Jak widzicie zakup i zapłata 9 lipca, pudełko u mnie .... 30 lipca. Na facebook'u ludzie pytali co się dzieje,kiedy będą ich pudełka, zapłacili i tyle czekają. Tu moim zdaniem JOYBOX strzelił sobie trochę w przysłowiową stopę. Na ich stronie była mowa o kilku dniach wysyłki a wyszło ich dużo więcej. Później daty podawano na FB, coś się przesunęło z olejkami. Ogólnie - wyszło niefajnie.
W zapytaniu na mojego maila dostałam informację ( i chociaż tutaj plus, że mi odpisano i to całkiem szybko), że wysyłka mojego boxa wypada na 27 lipca. Szkoda tylko, że nie było dokładnego harmonogramu wysyłek wcześniej ( a może był tylko ja na niego nie natrafiłam). Gdyby taki umieszczony był na FB i stronie odbiór klientek byłby zupełnie inny.

A teraz sam box, z którego jestem bardzo zadowolona, ale nie ma się co dziwić : w końcu wiedziałam co kupuję.
Króciutko o tym co dostała każda klientka :

1. Gillette maszynka do golenia Venus Snap ( zwykle używam depilatora, ale czasami przed jakimś wyjściem, gdy brak czasu a coś tam odrosło - maszynka się zawsze przyda)
2.  Tusz do rzęs (mini) ISADORA All Day Long Lash ( taka miniatura jest idealna do torebki, dawno nie miałam nic z ISADORY, chętnie przypomnę sobie markę)
3. Lakier do paznokci, pilnik i próbka kremu do rąk Mistero Milano(niby niewiele , a cieszy . Marki Mister Milano zupełnie nie znam;) ja dostałam kolor Sunny Dawn, łady pomarańcz, jednak ja nie lubię takiego koloru na paznokciach - wydam mamie ;)  )
4. Multifunkcyjny mus CC 8w1 Venus (czy nie będzie plamił ubrań? Zobaczymy)
5.  Podkład AA wersja COVER lub LUMI (miałam kiedyś wersję Lumi, z której ogólnie byłam zadowolona w pudełku znalazłam Cover więc mam okazję wypróbować drugi rodzaj, co prawda kolor SANd jest trochę zbyt ciemny, ale mam mój cudowny podkład z Makeup Revolution, który go świetnie rozjaśni)
6. Odżywka do rzęs (mini) Realash (od daaaawna miałam ochotę wypróbować jakąś odżywke do rzęs, ale nie mogłam się zdecydować z uwagi na ich ceny i różne opinie, w szczególności te, że mogą uczulać, bardzo chętnie wypróbuję!)
7. Żel brązujący do opalania Australian Gold ( markę znam z solarium, na które czasami chodzę, więc plus)
Jak widać zestaw niczego sobie. Żadnego z powyższych produktów do tej pory nie miałam  i chętnie je wypróbuję.
A teraz te produkty, które ja wybrałam, tak jak powyżej dla mnie same nowości - szykuje się sezon testowania ;)

8. Szampon Angel.Wash i Odżywka Angel.Rinse Kevin Murphy ( natknęłam się kiedyś na opinie o tych kosmetykach na blogu Marty: http://martafigluje.blogspot.com/2013/05/kevinmurphy-pielegnacja-i-filozofia.html i chciałam ich spróbować, ale cena ok 100 zł za 250 ml produktu, który może nie być dla mnie nie zachęca. Teraz mam i mogę wypróbować. Bardzo jestem ciekawa) w boxie były miniaturki po 40 ml. I Mega plus, że wybrać można było zestaw szampon i odżywkę, a nie tylko jeden z nich. Dzięki temu możemy ocenić jak działają razem. BRAWO!
9. Mydełko Secret Soap Store (wspaniały zapach mydełka wypełnił całe pudełko - cudowność! Aż żal mi będzie używać....)
10. Ambrozja do twarzy Avebio Like a Flower (kolejny produkt, o którym nie wiedziałam nic, ale wczoraj wieczorem i dzisiaj  miałam już okazję go użyć. Dokładna recenzja pojawi się jak trochę go zużyję, na chwilę obecną jest to bardzo obiecujący produkt ).

Aha! Oczywiście jest też samo pudełko! Które ma piękny wzór i jest wykonane z sztywnego kartonu. Z pewnością znajdę na nie zastosowanie ;)


Pudełko mimo czasu oczekiwania bardzo mnie ucieszyło, sprawiło mi dużo radości. Brawo JoyBox! Oby tak dalej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz