środa, 19 sierpnia 2015

JOYBOX sierpniowy - kiedy i co ?

Kochani!

Ostatnie pudełeczko Joybox sprawiło mi wiele radości (już niedługo kilka recenzji produktów, które się w nim znalazły! ) i z niecierpliwością czekam na następne!
Dzisiaj post bez zdjęć. Brak czasu. Gdyby miały być post ukazałby się za kilka dni , a poza tym co by miało na nich być: gazeta? Jak uda mi się kupić Joyboxa, to będą zdjęcia. Na razie tylko szybkie info ;)
Kilka słów o magazynie JOY
Dlatego (a także dlatego, że nigdy nie miałam wcześniej tego magazynu w ręku) wczoraj popędziłam do kiosku po magazyn Joy, w którym nie tylko znalazłam opis tego, co czeka nas w sierpniowym boxie, ale także wiele zniżek do sklepów na "weekend zakupów" 5-6 września. Joy to lekkie pisemko pełne kolorowych obrazków. Takie "lekkie przeglądadło". Ja czasami mam ochotę przerzucić kolorowy magazyn i tu sprawdza się znakomicie. Główną część magazynu stanowią kolorowe obrazki, w moim odczuciu dla fanek śledzenia mody. Totalnie nie moja bajka. Znajduję w nim jednak kilka plusów. Całkiem niezły sobie artykuł "Włącz drugi bieg" , na mega plus, może być budujący dla młodych ludzi, oraz makijaże, które są moim hooby. Te pokazane w JOY są piękne, a do tego kosmetyki, których opisy przy nich znajdziemy to nie tylko te z wyższej półki - i tu należy się mega plus, nie każdą z Nas przecież stać na te drogie, a i wśród tańszych są perełki ;)
Czy go jeszcze kupię - raczej nie, nie znalazłam tam niczego ( oprócz opisuj JOYBOX!), co by mnie zaciekawiło. Myślę, że to lekki magazyn modowy, skierowany do kobiet, które interesują się trendami w modzie.

A teraz do sedna: co znajdziemy w sierpniowym pudełeczku i jakie ono będzie?
Koszt pudełka : 59 zł ( w tym wysyłka, chociaż to pewnie zależeć będzie jak poprzednio od opcji wysyłki)

8 produktów bazowych:

Zmywacz do paznokci w formie chusteczki Cleanic ( ciekawy pomysł na wyjazd)
Jedwab w sprayu No 36 (miałam kiedyś jakiś z Lidl'a i byłam zadowolona, chętnie zużyję)
Wypełniacz do ust Dermofuture ( lubię kosmetyki Dermofuture, wypełniacza sama bym nie kupiła, ale skoro będzie to chętnie zobaczę jakie da efekty, może się przekonam)
Skoncentrowane serum do rąk i paznokci Cztery Pory Roku ( nie znam firmy, ale opinie mają dobre w sieci)
Lakier Yves Rocher (jakoś nie mam szczęścia do tej marki, pielęgnacja mnie zapycha lub uczula.... kolorówkę... miałam dwa tusze i oceniam je średnio. Mają oczywiście kilka perełek w swojej ofercie, ale ogólnie lakier do wydania).
krem Idealia Vichy ( wersja miniaturowa - na zdjęciu dopatrzyłam się 15 ml, miałam próbki i do nich mieszane uczucia, może wersja mini pozwoli wyrobić sobie zdanie?)
Krem intensywnie niawilżający i wygładzający do stóp SHEFOOT ( z komórkami macierzystymi - składnik bardzo modny, będę testować )
Szpampon Head and Shoulders ( nie mam łupieżu więc także nie dla mnie)

Oraz 3 kosmetyki z 11 (tak piszą w treści) lub 13 ( tyle ja naliczyłam, może jakieś 2 będą jako gratisy do każdego zestawu??), które wybieramy sami. Kosmetyki  będą w trzech grupach, z każdej grupy wybieramy jeden kosmetyk, jeszcze nie wiadomo jak będą pogrupowane.

Rozświetlacz WIBO
Kolagenowe płatki pod oczy Beauty Face
Samoopalacz Flawless Fake Bake ( miniatura - na zdjęciu 88,71 ml) wraz z rękawicą
Ochronny krem do rąk Esotiq
Tusz do rzęs Erato Muse Cosmetics
Maseczka do twarzy Bee Pure ( miniatura - 10g)
Paletka Cienie Essence all about nudes
woda micelarna Allverne ( miniatura - nie wiadomo ile)
Olejek do ciała Evree Power Fruit
Olej arganowy 100% Biotanic
Błyszczyk do ust Esotiq
Kredka do oczu Mary Kay
Zniżka na buty K SIS Wedding Shoes

Ogólnie ciekawe produkty, część z wyższej półki, które można wypróbować zanim zdecydujemy się na zakup, a te z niższej półki cenowej - mają dobre opinie w sieci.

Kiedy : Start sprzedaży 27 sierpnia o 15:00.

Jak oceniam sierpniową propozycję JOYBOX? Ja się na nią skuszę, jeśli uda mi się kupić ;) . Mam nadzieję, że uda mi się wybrać 3 spośród 6 dodatkowych które mnie zaciekawiły.

aha! Pudełeczko będzie w ładnym pastelowym kolorze z koronką. Nie zachwyca mnie ,ale jest całkiem ładne. Może na żywo będzie wyglądało lepiej. Tak czy inaczej na pewno się nie zmarnuje ;)

 

sobota, 1 sierpnia 2015

Masyznka Gilette Venus SNAP - czy warto?

Kochani!
Dzisiaj kilka słów o maszynce Gilette Venus SNAP, którą znalazłam w czerwcowym JOYbox. Post nie będzie długi, bo ile można napisać o maszynce do golenia ? ;)

Co wyróżnia tę maszynkę?
Przede wszystkim rozmiar. Jest mała, ale jednocześnie bardzo wygodnie się ją trzyma, pewnie leży w ręku. Ma malutki uchwyt idealny do trzymania miedzy kciukiem i palcem wskazującym. Do porównania zdjęcie z lakierem do paznokci. Widać, że jest malutka ;)

Co ją cechuje?
Maszynka ma pięć ostrzy, a główka z ostrzami jest wymienna. Posiada dwa paski nawilżające.
Etui
Do maszynki dołączone jest zmyślne etui. Nie tylko jest małych rozmiarów i bez problemów zmieści się w wakacyjnym bagażu - ma także dziurki, przez które może odparować wilgoć.
Cena
Jak pisałam, ja swoją SNAP mam z JOYboxa. Zrobiłam rozpoznanie iow internecie można ją kupić za około 32 zł + przesyłka, cena na rossnet.pl to 49,99.
Podsumowanie
Maszynka dobrze goli (zasługa 5 ostrzy), nie podrażnia skóry (paski nawilżające). Minusem jest oczywiście sama metoda golenia, dla mnie nie do zaakceptowania jak szybko trzeba zabieg powtórzyć. Natomiast awaryjnie zdarza mi się sięgać po maszynki.
Zdecydowanie największym plusem jest jej mały rozmiar, wprost idealny na wakacje.
Cena - nie ma co ukrywać, maszynka jest droga. Sama raczej bym jej nie kupiła (chyba, że w dobrej promocji).

piątek, 31 lipca 2015

Joybox - wrażenia z czerwcowego pudełka

Witajcie Kochani!
Wczoraj dotarło do mnie pudełeczko JOYBOX. Pudełeczko to działa inaczej niż ShinyBox czy BeGlossy. I właśnie dlatego się na nie zdecydowałam, a na jakiś box miałam już od dawna ochotę. I biorąc pod uwagę fakt, że pudełka te nie są drogie ( w stosunku do zawartości, ich cena to 49-59 zł a wartość tego co znajdziemy w środku jest zawsze większa) nadal nie mogłam się zdecydować. Próbuję zmniejszyć ilość posiadanych kosmetyków, zdenkować to co mam, nie potrzebuję kolejnych, nie do końca trafionych.
I właśnie dlatego mój wybór padł na JOYBOX. Kupując ten box wiemy co dostaniemy. To jego największa zaleta. W pudełku czerwcowym dostaliśmy 6 produktów "stałych" - były w każdym pudełku i 3, które mogliśmy wybrać, po jednym z każdej grupy. Pod tym względem bije inne BOXY na głowę. Wiemy co kupujemy i nie musimy się zastanawiać, której koleżance/kuzynce wydamy nietrafiony krem ;)

Kolejna różnica jest taka, że BOX kupujemy za każdym razem pojedynczo. Nie ma subskrypcji. JOYBOX wychodzi raz na dwa miesiące.
A największą wadą tego BOXA okazał się.... czas oczekiwania. Zauważyłyście, że piszę "czerwcowy joybox" ? A dotarł wczoraj - 30 lipca.
Sprzedaż ruszyła o godzinie 15:00 29 czerwca i kupienie go było wyczynem. Serio - nie spodziewali się takiego zainteresowania i ilość chętnych, którzy wchodzili i zamawiali przerosła możliwości ich sprzętu. Ja też próbowałam - kilka razy klikałam zamów i próbowałam zamówienie opłacić - bez skutku. Więc za "pierwszym rzutem" nie udało się.
Następnie JOYBOX robił rozliczenia, podliczenia i inne takie sprawy i box wrócił do sprzedaży 9 lipca. I w tym rzucie udało mi się kupić. Nie było już co prawda olejków, na które najbardziej miałam ochotę, ale miałam obraną alternatywę, więc i tak się zdecydowałam.
Jak widzicie zakup i zapłata 9 lipca, pudełko u mnie .... 30 lipca. Na facebook'u ludzie pytali co się dzieje,kiedy będą ich pudełka, zapłacili i tyle czekają. Tu moim zdaniem JOYBOX strzelił sobie trochę w przysłowiową stopę. Na ich stronie była mowa o kilku dniach wysyłki a wyszło ich dużo więcej. Później daty podawano na FB, coś się przesunęło z olejkami. Ogólnie - wyszło niefajnie.
W zapytaniu na mojego maila dostałam informację ( i chociaż tutaj plus, że mi odpisano i to całkiem szybko), że wysyłka mojego boxa wypada na 27 lipca. Szkoda tylko, że nie było dokładnego harmonogramu wysyłek wcześniej ( a może był tylko ja na niego nie natrafiłam). Gdyby taki umieszczony był na FB i stronie odbiór klientek byłby zupełnie inny.

A teraz sam box, z którego jestem bardzo zadowolona, ale nie ma się co dziwić : w końcu wiedziałam co kupuję.
Króciutko o tym co dostała każda klientka :

1. Gillette maszynka do golenia Venus Snap ( zwykle używam depilatora, ale czasami przed jakimś wyjściem, gdy brak czasu a coś tam odrosło - maszynka się zawsze przyda)
2.  Tusz do rzęs (mini) ISADORA All Day Long Lash ( taka miniatura jest idealna do torebki, dawno nie miałam nic z ISADORY, chętnie przypomnę sobie markę)
3. Lakier do paznokci, pilnik i próbka kremu do rąk Mistero Milano(niby niewiele , a cieszy . Marki Mister Milano zupełnie nie znam;) ja dostałam kolor Sunny Dawn, łady pomarańcz, jednak ja nie lubię takiego koloru na paznokciach - wydam mamie ;)  )
4. Multifunkcyjny mus CC 8w1 Venus (czy nie będzie plamił ubrań? Zobaczymy)
5.  Podkład AA wersja COVER lub LUMI (miałam kiedyś wersję Lumi, z której ogólnie byłam zadowolona w pudełku znalazłam Cover więc mam okazję wypróbować drugi rodzaj, co prawda kolor SANd jest trochę zbyt ciemny, ale mam mój cudowny podkład z Makeup Revolution, który go świetnie rozjaśni)
6. Odżywka do rzęs (mini) Realash (od daaaawna miałam ochotę wypróbować jakąś odżywke do rzęs, ale nie mogłam się zdecydować z uwagi na ich ceny i różne opinie, w szczególności te, że mogą uczulać, bardzo chętnie wypróbuję!)
7. Żel brązujący do opalania Australian Gold ( markę znam z solarium, na które czasami chodzę, więc plus)
Jak widać zestaw niczego sobie. Żadnego z powyższych produktów do tej pory nie miałam  i chętnie je wypróbuję.
A teraz te produkty, które ja wybrałam, tak jak powyżej dla mnie same nowości - szykuje się sezon testowania ;)

8. Szampon Angel.Wash i Odżywka Angel.Rinse Kevin Murphy ( natknęłam się kiedyś na opinie o tych kosmetykach na blogu Marty: http://martafigluje.blogspot.com/2013/05/kevinmurphy-pielegnacja-i-filozofia.html i chciałam ich spróbować, ale cena ok 100 zł za 250 ml produktu, który może nie być dla mnie nie zachęca. Teraz mam i mogę wypróbować. Bardzo jestem ciekawa) w boxie były miniaturki po 40 ml. I Mega plus, że wybrać można było zestaw szampon i odżywkę, a nie tylko jeden z nich. Dzięki temu możemy ocenić jak działają razem. BRAWO!
9. Mydełko Secret Soap Store (wspaniały zapach mydełka wypełnił całe pudełko - cudowność! Aż żal mi będzie używać....)
10. Ambrozja do twarzy Avebio Like a Flower (kolejny produkt, o którym nie wiedziałam nic, ale wczoraj wieczorem i dzisiaj  miałam już okazję go użyć. Dokładna recenzja pojawi się jak trochę go zużyję, na chwilę obecną jest to bardzo obiecujący produkt ).

Aha! Oczywiście jest też samo pudełko! Które ma piękny wzór i jest wykonane z sztywnego kartonu. Z pewnością znajdę na nie zastosowanie ;)


Pudełko mimo czasu oczekiwania bardzo mnie ucieszyło, sprawiło mi dużo radości. Brawo JoyBox! Oby tak dalej!

środa, 17 czerwca 2015

Kiedy Hybryda odrasta...

Kochani!

Post piszę o hybrydowym manicure, ale ten "myk" można zastosować także przy paznokciach żelowych czy akrylowych. tak więc:  co można zrobić gdy manicure hybrydowy miałyśmy wykonany ok 2 tygodnie temu, stan lakieru bardzo dobry, nie odprysnął, ani nic w tym celu ale pojawił się odrost i nie wygląda to już estetycznie? Poniżej moja propozycja ;)

Poniżej mój 12 dniowy odrost ( niektórzy powiedzą,że nie jest jeszcze źle - dla mnie już jest ; ))\
Radełkiem odsuwam skórki i usuwam je cążkami. Następnie delikatnie patyczkiem kosmetycznym przemywam "odrośnięty" paznokieć, czekam, aż wyschnie.
W kolejnym kroku małym pędzelkiem nakładam brokatowy lakier . Nakładamy do na "odrost" , lekko nachodząc na lakier hybrydowy. Tak wygląda paznokieć na tym etapie:
Czekamy, aż warstwa brokatowa wyschnie. Następnie nabieramy na pędzelek odrobinę lakieru brokatowego i przeciągamy od nałożonej brokatowej warstwy w dół paznokcia. Długośc pociągnięć nie powinna być taka sama, nie wiem jak to opisać..... robimy tak,że gdzie niegdzie wyciągamy brokat trochę dalej. Najlepiej zilustruje to zdjęcie :
Powyżej mamy 2 przykłady jak to wygląda. Paznokieć po lewej pierwotnie był lakierem bez brokatu ( patrz zdjęcie 1) , paznokieć po prawej miał dodatkową warstwę niezbyt gęstego srebrnego brokatu).
Na koniec paznokcie przeciągamy topem ( zwykłym! nie hybrydowym!)
To czego ja użyłam( oprócz radełka , cążek, patyczka kosmetycznego i zmywacza):
cienki pędzelek ( z zestawu pędzli do make-upu z allegro, ja stosuje jako pędzelek do lakieru do paznokci)

lakier Sally Hansen Hard As Nails Extreme Wear w kolorze 140 Rockstar Pink
Top Maybelline Expres Manicure Quick Dry Protecting Coat - nadaje piękny połysk!

Mam nadzieję, że sposób, aby ponosić Wasze hybrydki trochę dłużej przypadł Wam do gustu. Dzięki temu nasze dłonie mogą wyglądać także pomiędzy pełnym manicure ( w salonie czy w domu). Kolor brokatu oczywiście dobieramy pod kolor manicure. Teoretycznie po kolejnych 12-14 dniach zabieg można powtórzyć, mi to jednak się nie zdażyło, bo moje paznokcie wymagają po takim czasie znacznego skrócenia;). Jednokrotne wykonanie proponowanego przeze mnie wypełnienia wydłuża czas noszenia manicure z około 2 do 4 tygodni - myślę,że całkiem nieźle.
Sposób z brokatem może także być ratunkiem, gdy manicure gdzieś nam odpryśnie. Jeśli go wypróbowałyście - koniecznie dajcie znać! Pozdrowiska!

poniedziałek, 18 maja 2015

OLAPLEX.... i wszystko jasne ;) Albo jasno ciemne ;)

Musiałam. Musiałam..... Jak poczytałam o Olaplexie to MUSIAŁAM iść do salonu wypróbować.
I ... będę się zachwycać. Od razu ostrzegam ;) Czytacie na własną odpowiedzialność;).
Zdjęcia nie oddają efektu. Ciężko go uchwycić więc będę się starała opisać.

Co miałam zrobione ? Na odrostach podciągnęłam blondy, po pół roku trzeba było, ale rozjaśniacz był kładziony na całość ;), resztę - farba.
Z Panią fryzjerką zdecydowałyśmy że nie dodamy Olaplexu do farb, tylko zrobimy zabieg po.
Zdjęcia moich włosów zrobiły Panie w gabinecie. Można zobaczyć je na facebooku salonu : tutaj
Poniżej zamieszczam zdjęcia po 2 myciach :

Włosy po samym zabiegu - można sobie wyobrazić. Rozjaśnianie zawsze kończy się dużymi zniszczeniami. A potem nastąpił OLAPLEX.
Powiem tak : nigdy więcej zmian koloru bez OLAPLEXu. Włosy są piękne: błyszczące, lejące : wyglądają dużo lepiej niż przed wizytą.
Ja jestem bardzo zadowolona i wszystkim polecam ;) Ważne : Olaplex nie pomoże suchym włosom ( to nie jest odżywka) , ale ZNISZCZONYM. To duża różnica, wiadomo, że często to się łączy, ale nie zawsze. Po Olaplexie stosujemy normalnie naszą dotychczasową nawilżająca pielęgnację.
I od razu chcę podkreślić : po 2 myciach włosy nadal są piękne i błyszczące.  Bardzo dużą różnicę czuć już w trakcie mycia. Ja zdecydowanie polecam ;)

piątek, 8 maja 2015

Zakupy ustowe ;)

Kochani. Kilka słów o tym co kupiłam w Ross.
Jak obiecałam sobie, nie przekroczyłam ilości 3 sztuk ;) brawa dla mnie.
 Na co się zdecydowałam i dlaczego?

Rimmel Lasting Finish Lipstick 070 Airy Fairy. Kultowa -pomadka - teraz mam i ja ;)  Najpierw o pomadce, później kilka słów o kolorze. Więc tak : opakowanie lekkie i bardzo ładnie wykonane, zawiera 4g produktu, czyli  dość standardowo. Pomadka jest kremowa, ładnie rozprowadza się na ustach, nie podkreśla suchych skórek. W nazwie ma  "lasting", ale nie należy do bardzo trwałych pomadek, u mnie około 3 godzin, a nawet odniosłam wrażenie lekkiego nawilżenia ( jak po posmarowaniu ust kremem).Nie lubię gdy pomadka usta wysusza ! Ta tego nie robi - nosi się ją komfortowo.  Pomadka nie wylewa się poza kontur ust. Kolejnym mega plusem pomadki jest jej zapach - nie potrafię go opisać, ale o razu go pokochałam. Kilka słów o kolorze:czy jest jeszcze ktoś kto nie zna tego odcienia? To nudziakowy róż, który jest bardzo uniwersalny. Ładnie podkreśli kolor prawie każdych ust. Ciężko mi pomyśleć o typie urody, której by nie pasował. Będzie dobry dla młodych kobiet, które rozpoczynają swoje makijażowe przygody jak i Pań z większym doświadczeniem życiowym. Jest także dość neutralny dla koloru zębów : nie powoduje że wydają się bardziej żółte niż są w rzeczywistości. Mnie kolor przypadł do gustu jaki uniwersalny produkt do każdego makijażu i każdej okazji.

2 błyszczyki Eveline : Lovers Ultra Shine Lipgloss kolor 614("Morelowy róż") oraz 3d silk effect 256 ("bezbarwny z mnóstwem drobinek"). Dawno zabrakło mi w torebce błyszczyków, a latem lubię mieć soczyste, błyszczące usta, dlatego kupiłam jeszcze dwa błyszczyki. Ten morelowy zawiera olej arbanowy, będzie więc dodatkowo nawilżał usta. Kolor ładny, letni, pięknie ożywia usta, są soczyste i apetyczne. Zawiera sporo złotych malutkich drobinek. Drugi bezbarwny produkt jest wypełniony na maxa srebrnymi drobinkami. Pięknie rozbłyszcza usta ;) Będzie idealny na lato sam ,ale także na każdy inny produkt. Kolejny bardzo uniwersalny kosmetyk. Oba pachną apetycznie i się średnio kleją ;) Przyzwoite błyszczyki za niewielką cenę.

środa, 6 maja 2015

Promocja Rossmann -49%

Kochani!
Dzisiaj szybciutko post, aby Wam przypomnieć o kolejnej z promocji w Rossmannie :
-49% na wszystkie szminki, błyszczyki, kredki do ust, lakiery i produkty do pielęgnacji paznokci.
Promocja trwa do 10.05.

Na co warto zwrócić uwagę? Szybciutko teraz o tym nad czym warto się zastanowić, z linkami na KWC lub stron producentów ;)

Matowa pomadka do ust Bourjois, Rouge Edition Velvet - matowa pomadka, opinie ma dobre, kilkoro koleżanek ją mi polecało. Ja nie miałam i nie testowałam, ale myślę że teraz dobra okazją się zdecydować ;) Link na KWC: tutaj.

Pomadka w płynie Bourjois, Rouge Edition Aqua Laque - jak wyżej nie miałam nie testowałam, ale widziałam na kimś. Piękny blask! Podobno się nie klei i dobrze utrzymuje, link do KWC : tutaj.

Pomadki WIBO/LOVELY.  Lakiery Wibo/LOVELY. Miałam na przestrzeni lat kilka różnych pomadek i różnie się sprawowały ,ale w promocji te kosmetyki wyjdą bardzo tanio, więc jeśłi kogoś interesuje jakiś produkt, czy konkretny kolor myślę że warto spróbować. Kiedyś były pomadki z serii Elixir i były fantastyczne, teraz.... nie mam nic szczególnego na oku, ale może coś mnie zaciekawi ;) lakiery do paznokci mają w wielu ciekawych kolorach i o różnych opiniach. Myślę że warto spróbować, zwłaszcza w takich promocjach.
Mnie szczególnie interesuje Tint do ust z lovely (link) i pomadka błyszczykowa lovely.

Moimi zachciewajkami od Dawana były i jak tylko będą w moim Ross to na pewno wylądują w koszyku
Pomadka Rimmel Lasting Finish Lipstick w kolorze Airy Fairy jeszcze jej nie miałam ,ale ma tyle pozytywnych opinii....) oraz pomadka Moisture Renew , także Rimmel,  w kolorze As You Want Victoria (link do Rimmel : tutaj )

Promocja to fajna okazja aby wypróbować produkt, który wpadnie nam w oko. Nie dajmy się jednak zwariować, żebyśmy później nie płakały nad pustkami w portfelu.
Polecam wam moją metodę, jak nie dać się zwariować. Przed zakupami decyduję ile produktów kupię i absolutnie nie przekraczam tej ilości. Teraz ustaliłam "wskaźnik" na 2-3 sztuki, myślę, że to dobra ilość. Wszystkie produkty będą do ust, bo jeśli chodzi o paznokcie to na nich ostatnio tylko albo odżywka ,albo hybrydy. Oczywiście pochwalę się zakupami!

piątek, 24 kwietnia 2015

Zakupy Promocyjne z Natury

Kochani!

Promo w Naturze do 29.04. dlatego dla tych co jeszcze by coś chciały dokupić szybciutki post o moich nowych zdobyczach, może ktoś się jeszcze zainspiruje ;)
Od razu przepraszam za jakość zdjęć - na szybko telefonem, przyznaję się ;)
Kupiłam 4 produkty, łącznie zapłaciłam troszkę ponad 31 zł.
 
MySecret:

Matowy puder brązujący do twarzy i ciała. Idealny do konturowania. Kolor nie jest ciepły, ma wyraźne chłodne tony! nie wiem czy polecałabym do brązowania twarzy i ciała.... chyba nie do końca. Ale jako produkt do konturowania - kolorystycznie rewelacja i pełen zachwyt. Trwałość też przyzwoita ( ok 6h). Cena regularna 11,99, po rabacie 7,19 zł.... szaleństwo ;) Link na strone producenta tutaj.
Cień do powiek Matt. Ja kupiłam kolor 512 - piękna ciepła brzoskwinia. Bardzo polecam te cienie. Są pięknie napigmentowane i dobrze się trzymają. Cena regularna to 6,99, po rabacie 4,19 zł. Uważam, że to prawie darmo. Dobra okazja, aby uzupełnić jakiś kolor na lato, poszaleć,ale także zaopatrzyć się w cień, który możemy wszędzie zabrać ze sobą. Do tego kolor 512 sprawdzi się także jako delikatny róż do policzków.
Bardzo polecam, tym, które jeszcze nie mają, matowy cień z MySecret w kolorze brązu. Możemy do używać nie tylko jako cienia, ale także do podkreślania brwi a przy dobrym blendowaniu jako produktu do konturowania. I znów link do producenta tutaj.

Catrice:
Tusz Lashes To Kill - odkąd obejrzałam o nim filmiki na youtube - czekałam na promocję. Sama nazwa bardzo chwytliwa, a tusz.... mega pozytywnie mnie zaskoczył. Piękna czerń, dobrze podkreśla oczy, szczoteczka rozczesuje ładnie ( chociaż po drugiej warstwie troszkę skleił rzęsy ale jedno rozczesanie szczoteczką bez tuszu i ok). Fajnie pogrubia. Mnie nie uczulił. Nie osypał się i nie rozmazał przez 10 godzin.  Jest go 10 ml, czyli sporo jak na tusz. Ogólnie bardzo porządny produkt, ma szanse zostać moim ulubieńcem. Cena regularna 17,99, po rabacie 10,79 zł. Link do stronki producenta tutaj.

Beautifying Lip Smoother 010 Sweet Caramel - to też kosmetyk, który od jakiegoś czasu chciałam mieć. Zimą stosuję tylko pomadki i to najchętniej w mocnych kolorach, a latem przerzucam się na błyszczyki w stonowanych odcieniach. Błyszczyk jest ok - nie zachwycił mnie ani nie zawiódł. Usta są po nim "smooth", czyli gładsze i miękkie, ładnie się błyszczą. Plus za aplikator zakończony jakby... nie wiem jak to nazwać ...gąbko-futerkiem? Cena regularna 14,99 po rabacie 8,99 zł Link do stronki producenta tutaj.

Na koniec to co równie ważne : foto jak wygląda szczoteczka od tuszu i końcówka błyszczyka.

Buziaki!



natura -40% Rossmann -49%

Kochani!
Dzisiaj szybciutko post o bieżących promocjach. W naturze kupoując 2 kosmetyki do makijażu mamy -40%, w  Rossmannie -49% na podkłady, pudry, róże, brązery i korektory. Kolejne promocje w Rossmannie mają się pojawić na kosmetyki do makijażu oczu i kolejne na paznokcie: lakiery i odzywki.
Chcę się tylko podzielić szybką refleksją na temat promocji i moim spostrzeżeniem. 49% to mniej niż 40% więc w Rossmannie powinno być taniej prawda? Nie do końca....
Interesujący mnie podkład Rimmel 25hr Nude w Rossmannie kosztuje w regularnej cenie 26,99 - 49% promocji to daje 13,76 zł, W Naturze cena regularna to 21,99 - 40 % daje 13,19 zł. Czyli niewiele, ale jednak taniej.
Taka uwaga dla wszystkich - zawsze warto porównać ile dokładnie macie za dany produkt zapłacić. Oczywiście - nie dajmy się zwariować, ale jeśli chcemy zakupić kilka produktów to sumarycznie może się okazać że jest taniej niekoniecznie tam, gdzie się nam pierwotnie wydawało.

Dzisiaj pojawi się jeszcze jeden post o moich zakupach z Natury właśnie. Nie miałam czasu na pełny rekonesans, ale wiedziałam już co chcę kupić w Naturze z kosmetyków, których w Ross nie ma, więc nie ma co porównywać cenowo.

środa, 22 kwietnia 2015

Butterfly liner od Lovely Wibo i Rossmann -49% Natura

Kochani!

Najpierw informacyjnie : 
Zbliża się promocja w Rossmann ;) -49% na podkłady, pudry, korektory, róże i brązery od piątku 24.04 do środy 29.04.  Lubię na tych promocjach rossmannowych uzupełniać braki kosmetyczne - wtedy nie obciąża to tak bardzo mojego budżetu ;)

Trwa także promocja w Naturze -40 % na kosmetyki do makijażu od 20.04 do 29.04. 2015r


Zbliżają się też kolejne obniżki w Rossmannie (nie wiem czy R podał już info oficjalne ,ale znlazłam takowe w wielu "zakamarkach internetu) i będę to kosmetyki do makijażu oczu, a następnie ust i paznokci.

Ja nie planuję dużych zakupów, ale na pewno w moim koszyku wylądują 2 produkty:
Rimmel Lasting Finish 25hr nude w kolorze ciemniejszym niż mam obecnie (ivory)  (aktualna cena na stronie rossnet 26,99 z).

recenzja z tym produktem w kolorze 100 IVORY  tutaj ;)

Tym razem planuję zakup ciemniejszego koloru, zbliża się lato ,ciepłe dni i skóra się opali i odcień który posiadam będzie za chwilę zbyt jasny. Nie wiem jaki kolor wybiorę - decyzję podejmę w Rossmannie ;)

Sculpting powder z Lovely (aktualna cena na stronie rossnet 15,49 zł )
Link do pudru na rossnecie tutaj.
Ostatnio w Ross zawisiłam na nim oko. Miałam puder brązujący z Lovely i był całkiem dobry. Chętnie wypróbuję nowy produkt do konturowania twarzy, tym bardziej, że mamy 3 w 1 ;) Oszczędność portfela i miejsca w torebce ;) I do tego w promocji będzie czyli za przysłowiowe grosze.

Lovely (Wibo) to marka niedrogich kosmetyków, którą lubią . Oczywiście mają w swojej kolekcji nie do końca udane produkty, ale trafiają się też "perełki" .

Do tej właśnie grupy zaliczam mój nowy nabytek Liner Butterfly w kolorze 2 - zielonym.
Cena : 7,89 zł

Zachwyciły mnie kolory nowych linerów Lovely. Są piękne i pastelowe, bardzo wiosenno-letnie ;) Do wyboru mamy niebieski, zielony i różowy. Wybrałam zielony. Kusił mnie też niebieski, ale postanowiłam, że wypróbuję najpierw jeden kolor a drugi najwyżej później dokupię.  Natomiast różowy, mimo,iż sam kolor piękny - nie kusi mnie. Jakoś nie podoba mi się różowa kreska na oku. boję się, że będzie się od razu wydawać niewyspane i podrażnione. Miałyście kiedyś różową kreskę?


Ale czas na szybką recenzję. Kolor produktu jest świetny. Dokładnie taki jak opakowanie. Samo opakowanie jest bardzo niewielki, zmieści się w małej torebce. Rączka, którą malujemy oko jest wygodna - trzyma się ją stabilnie , niczym długopis.  Konsystencja też dobra: wystarczająco płynna aby zrobić jednolitą kreskę. Dość szybko zasycha i jest trwała. U mnie spokojnie wytrzymała 8 godzin. Ma jedną drobną wadę : lekko barwi skórę. Po zmyciu płynem mineralnym widziałam delikatny zarys zielonej kreski. Rano jednak nie było po przemyciu oka nie było po niej śladu.


Polecam ten eye liner. Taka kolorowa pastelowa kreska robi od razu robi nam piękny wiosenny makijaż.  ja na pewno dokupię wersję błękitną. Polecam ;)

I ostatnie zdjęcie - najlepiej oddające kolor produktu. Linki na rossnet do kolorów: zielony, błękitny, różowy.


czwartek, 9 kwietnia 2015

Na trądzik - Redual+ błoto z Morza Martwego

Kochani!

O błocie z Morza Martwego można pisać i pisać cudowne wiersze ;). Zawsze się zastanawiałam, dlaczego tyle osób je zachwala, ale nigdy nie miałam okazji go kupić i wypróbować. Zawsze były inne kosmetyki czekające na "zużycie do końca" ;). W końcu jednak się skusiłam i zakupiłam swoje pierwsze błotko. I się zakochałam!

O moim błotku:

 Kupiłam BingoSpa "Redual+" na stronie sklepu internetowego bingospa.eu. Cena 24,90 zł za opakowanie 150 g. Cena do przezycia.

Wydajność: 
Zależy do czego będziemy błotka używać. Jeśli na ciało - szybko zniknie. Jeśli na twarz opakowanie starczy na całą serię zabiegów.

Działanie na trądzik:
Moje problemy skórne wynikają z problemów z hormonami i pewnie nigdy ie  znikną. Ale ten produkt znacznie mi pomógł. Krostek prawie nie ma, zniknęły czerwone plamy, a zmiany po zaczęły szybko się goić i zanikać.

Ważne!
Przestrzegajcie uwag na opakowaniu! Ten produkt może działać drażniąco na skórę i nieostrożne stosowanie go może zaszkodzić. Ja miałam przy pierwszych dwóch zastosowaniach zaczerwienioną skórę, jednak później już skóra się przyzwyczaiła i podrażnienia nie było.

Podsumowanie:
Ten produkt uratował moją skórę. Na chwilę obecną najlepsza kuracja na trądzik z jaką się zetknęłam. Chętnie kupię ponownie.

Opakowanie ma szeroki otwór i wygodnie z niego się korzysta. Jak się pobrudzi (oj! budzi się , brudzi ;) ) pod wodą można opłukać i czyste schować do szafki.Aha i co ważne skład to 100% błota.Żadnych domieszek. A jak wygląda błoto ? Chyba każdy wie... a jeśli nie .... ;)

piątek, 27 marca 2015

Manicure hybrydowy - Lakier 3 w 1

Kochani!

Dzisiaj kilka słów o lakierach hybrydowych Cosmetics Zone 3 w 1. Od razu muszę zaznaczyć, że Cosmetics Zone nie są jedynymi lakierami hybrydowymi 3 w 1, ale ja mam tylko te i o nich będę pisać ;)

Standardowo wykonując Manicure hybrydowy kosmetyczka ( lub same w domu ;)) nakłada nam po przemyciu Cleanserem warstwę bazy ( +utwardzenie pod lampą) warstwę koloru  ( +utwardzenie pod lampą) , drugą warstwę koloru ( +utwardzenie pod lampą) , ewentualnie trzecią warstwę koloru ( +utwardzenie pod lampą) , top  ( +utwardzenie pod lampą) . Dodajmy, że osobno malujemy kciuk.
Czyli trochę czasu schodzi.... No i pracy też sporo z dokładnym zabezpieczaniem wolnego brzegu i dokładnym, malowaniem płytki z każdą warstwą produktów. Efekt? Super? Ale jeśłi można łatwiej i szybciej to czemu nie?

Lakier hybrydowy 3 w 1 jest kosmetykiem kompletnym. Nie stosujemy ani bazy pod niego, ani topu na niego. Czyli szybciej mamy gotowe paznokcie.

Moje lakiery Cosmetics Zone to kolory M156 (piękny kobiecy intensywny róż) i M6 ( koral wpadający w róż). Nakłada się je dość wygodnie, ale są bardzo gęste i trzeba się do tego przyzwyczaić. Mają pojemność 8 ml i zapłaciłam 38 zł  za sztukę. Jestem z nich bardzo zadowolona. Można je kupić na allegro, na stronie http://lakieryhybrydowe.pl/ lub w Łodzi, przy ulicy Maratońskiej 76.

Efekt? Taki sam jak przy zastosowaniu bazy i topu. Wytrzymałość? Wydaje się ok, zobaczymy czy dadzą radę przez 14 dni.



Wklejam zdjęcie abyście mogły zobaczyć kolory i połysk ;). Przepraszam, że paznokciom daleko do idealnych, ale bądźcie wyrozumiałe: to moje dopiero drugie podejście do hybryd i brak mi jeszcze wprawy, a poza tym pazurki są dość krótkie, co nie ułatwia wykonania hybrydek ;)


czwartek, 26 marca 2015

Manicure hybrydowy w domu

Kochani!
Dzisiaj o manicure hybrydowym. I jak go wykonać w domu i o lakierach  hybrydowych 3w1 Cosmetics Zone. A jutro kilka słów więcej o samych lakierach CZ.

Manicure Hybrydowy?
 Dlaczego manicure hybrydowy? Tradycyjny lakier już drugiego dnia odpryskuje na moich paznokciach i strasznie mnie to denerwuje, bo, aby paznokcie wyglądały ładnie musiałabym je malować codziennie. Nie mam na to czasu! A hybrydki trzymają się u mnie do 14 dni. Niezły wynik. Jest jeszcze jedn plus. Zwykły manicure ma jeszcze jedną wadę. Zawsze zanim paznokcie dobrze wyschną - zdążę je uszkodzić. Zawsze. Więc niby manicure jest a już coś z nim nie tak. To strasznie frustrujące! Hybrydy utwardzamy pod lampą i od razu możemy wszystko robić, a lakier się nie uszkodzi. I jeszcze jeden ważny plus dla hybryd : piękny, nieziemski połysk.

W domu?
Do tej pory chodziłam do sprawdzonego salonu i byłam bardzo zadowolona. Tyle, że w moim szalonym grafiku ciężko coś zaplanować. Stąd pomysł na hybrydy w domu. Zgodnie z zasadą "dla chcącego nic trudnego" ;)

Pierwsze podejście  z Essence- FAIL
jakiś czasu temu zakupiłam na promocji w Naturze zestaw Essence z lampą. Manicure wyszedł tragicznie. Baza i Top bardzo się pod lampą pokurczyły i efekt był .... delikatnie mówiąc kiepski. Lampa trafiła do szafy.

Podejscie drugie z Lakierem Cosmetics Zone
Całkiem przypadkowo trafiłam na informację o Cosmetics Zone i ich lakierze hybrydowym 3w1. Musiałam spróbować ;) Zakupiłam dwa kolory. Trochę o tym co potrzeba i jak to zrobić poniżej.
Sprzęt:

Potrzebujecie Cleanser ( u mnie Essence), Radełko, Pilnik do skrócenia paznokci ( brak na foto), Bloczek do zmatowienia płytki, Cążki do skórek ( brak na foto), lampę (moja z Essence) i lakier hybrydowy 3 w 1 ( lub osobno bazę pod hybrydowy lakier, lakier hybrydowy i top na hybrydowy).
Na zdjęciu brak cążek i pilniczka banana, bo paznokcie opiłowałam wcześniej, podobnie jak wcześniej wycięłam skórki.

Na początku radełkiem upewniłam się ,że nie ma żadnych skórek na płytce. Następnie zmatowiłam paznokcie bloczkiem. Następnie przemyłam wacikiem bezpyłowym płytkę paznokcia cleanserem. Na tak przygotowaną płytkę nakładamy lakier na kciuk. 

WAŻNE
Każdy lakier hybrydowy pod lampą się kurczy! Nakładamy lakier zabezpieczając wolny brzeg paznokcia, czyli ten opiłowany koniec i zwracamy uwagę aby paznokcie malować na całej powierzchni, jednocześnie nie wychodząc na skórki.

Po nałożeniu lakieru ( cieniutka warstwa!) kładę kciuk pod lampę na 60 sekund. Następnie maluję drugą warstwę i znów pod lampę. Kciuk Gotowy. Następnie malujemy pozostałe palce u dłoni i je razem wkładamy pod lampę. Powtarzamy. Gdy mamy pomalowane paznokcie u jednej ręki  i powtarzamy wszystkie czynności na drugiej ręce.

Po nałożeniu i utwardzeniu pod lampą dwóch warstw NIE przemywamy Cleanserem!

środa, 25 marca 2015

Rozświetlacz Wibo Shimmer in Pearls

Kochani!
Dzisiaj kilka słów o świetnym i tanim rozświetlaczu. To najlepsza kategoria produktów : dobre i nierujnujące naszego portfela ;).

Bohaterem dzisiejszego wpisu są perełki z Wibo Shimmer in Pearls. 


Opakowanie : plastikowe pudełeczko z czarnym lśniącym wieczkiem. Ładne, nieduże, zmieści się bez problemu w kosmetyczce. Dodatkowym plusem opakowania jest plastikowa przekładka. Nie wyrzucajcie jej! To dzięki niej kuleczki nie obijają się od ścianek opakowania i nie kruszą.Dół opakowania jest przezroczysty dzięki czemu możemy zobaczyć jaki kolor mają perełki i nie kupujemy "kota w worku" ;).
Ilość produktu : 13g. 
Cena : 15,99 zł zapłaciłam a swoje perełki w Rossmannie.
Produkt: Perełki są jasne, ale nie dają efektu bielenia twarzy. Efekt możemy stopniować, od lekkiego rozświetlenia do pełnego blasku ;) Świetnie tuszują zmęczenie. Można nie tylko używać ich jako rozświetlacza do twarzy - świetnie spisują się jako mocno błyszczący cień do powiek, czy jako rozświetlający kosmetyk na ciało np. dekolt i ramiona.

Podsumowując: Ten produkt ma same plusy :
Świetnie rozświetla
Możemy go stopniować od efektu delikatnego rozświetlenia do wręcz teatralnego
Polski produkt!
Cena


To kolejny produkt marki Wibo, który z czystym sumieniem polecam. Brawo Wibo!


Puder Lasting Finish Rimmel

Kochani!

Na początku od razu powiem : produkt recenzuję jako puder. Ta uwaga jest istotna, gdyż na opakowaniu znajdziemy napis "powder foundation". Na swojej stronie Rimmel opisuje ten produkt także jako puder, ale zaznacza, że można go także używać na mokro ; jako lekkiego podkładu. Ja tego nie robiłam, traktuję go jak każdy inny puder w kamieniu.



Puder Lasting Finish 25HR

Opakowanie : Zgrabne i praktyczne, zawiera oprócz produktu gąbeczkę i lusterko.Kolorystyka utrzymana w czerwieni, bardzo przypadła mi do gustu. Opakowanie zawiera 7g pudru.
Produkt : To przyjemny "gładki" puder. Nadaje skórze piękne matowe wykończenie. Utrwala makijaż. Nie osypuje się. Produkt nie zmienia koloru w trakcie dnia i nie zapycha porów.
Plusem jest także wybór kolorystyczny. Mamy 4 odcienie , w tym jeden bardzo jasny Light Porcelain. Wreszcie ktoś pomyślał o nas bladzioszkach! Dla mnie aż za jasny, natomiast kolor 002 Soft Beige jest idealny.
Podsumowując: Dobry puder do 1. zmatowienia 2. wykończenia makijażu 3. utrwalenia makijażu
Cenowo też wychodzi nieźle, ale w promocji. Konkurent dla Stay Matte tego samego producenta



Podsumowując serie Lasting Finish: Mam 3 z 5 produktów ( jest jeszcze korektor i podkład w słoiczku Lasting Finish Comfort Serum). Korektora nie kupiłam, bo mam już dobry korektor Catrice i jeszcze daleko mi do jego zużycia, ale oglądałam korektor Rimmel na testerze i wydaje się nie odbiegać od reszt produktów jakością. Jest to dość ciężki, mocno kryjący produkt, idealny do zakrycia większych niedoskonałości, ale może być zbyt ciężki pod oczy. Podkład "w szle" pozostaje dla mnie tajemnicą, nie miałam okazji go w żaden sposób wypróbować. Natomiast trzy produkty, które posiadam : primer, podkład w tubce i puder - zachwyciły mnie totalnie i na pewno kupię kolejne opakowania primeru i podkładu! Nie tylko są dobrymi kosmetykami, ale mają także ładne opakowania i ich ceny nie są także najwyższe ( do 0.04.2015 obowiązuje w Drogerii Natura promocyjna gazetka, a w niej : podkład nude 19,99, primer 15,99 i puder 25,99). Pozostaje jedna moja uwaga: sprawdzałam ceny regularne na stronie Rossmanna i za puder Lasting Finish 33,99, a za puder Stay Matte 25,99. Przy czym Stay Matte to dwa razy tyle produktu, bo 14g. Pudry oceniam bardzo podobnie, więc kolejnym razem w moim koszyku wyląduje Stay Matte ;)

wtorek, 24 marca 2015

Rimmel Lasting Finish (NUDE)

Kochani!
Marka Rimmel jest mi dobrze znana, niestety zdażyło mi się zakupić ich produkty i  się na nich zawieść kompletnie( chyba były to jakieś tusze do rzęs). Dlatego długo nic nie kupowałam z ich asortymentu, az natrafiłam na pozytywne opinie dotyczące Lasting Finish. Była promocją w Drogerii Natura. Zaryzykowałam. I nie żałuję.
Dzisiaj nietypowo , bo w duecie. Skuszona dobrymi opiniami o nowych (?) produktach Rimmel, zakupiłam 3 z nich. Dzisiejsza recenzja  dotyczy Primera, czyli podkładu pod makijaż oraz fluidu Lasting Finish 25HR. Do rzeczy. Recenzuję je razem, gdyż właśnie tak najczęściej ich używam. W osobnej recenzji przedstawię trzeci zakup z serii puder, ale o tym niedługo ;)




Rimmel Lasting Finish Primer.

Opakowanie : miękka tubka. Pojemność : 30 ml.
Konsystencja: Bardzo przyjemna. Jest to taki trochę tłusto - oleisty kremik. Ma w sobie wygładzacze, ale jest to zupełnie inna baza niż np. Cashmiere Secret z Dax Cosmetics. Jest bardziej kremowa.  Mam wrażenie, że dodatkowo nawilża moją suchą skórę. Koi ją. Ma delikatny zapach, ledwo wyczuwalny i przyjemny. To taki "bezpieczny" zapach - nikomu nie będzie przeszkadzał, a wielu ( w tym mnie!) przypadnie do gustu. Produkt nakłada się równo i sprawnie. Dodatkowo jest wydajny. Ładnie wyrównuje skórę.
Podsumowując : Dobra baza o średniej ciężkości. Zdecydowanie lepiej nadaje się na ciepłe dni niż typowe, bardziej treściwe bazy typowo silikonowe. Polecałabym do użytku codziennego.

Rimmel Lasting Finish 25HR Foundation NUDE SPF 20.
Opakowanie : miękka tubka. Pojemność : 30 ml.
Od razu do plusów : kolorystyka ! WOW! Niby tylko 6, ale najjaśniejszy jest dla mnie za jasny (light porcelain), jest więc świetną propozycja dla bardzo bladolicych ;). Ja jestem sama blada, a dla mnie dobry jest drugi odcień z kolei, czyli IVORY.  Kolor Ivory to ładny, klasyczny, jasny beż. Naprawdę dobrze wygląda na buzi! Nie utlenia się.
Krycie podkładu jest uczciwe ;) Producent pisze o średnim kryciu i właśnie taki efekt otrzymamy. Nawet stwierdziłabym, że średnio-mocne krycie ;). Plusem jest także wytrzymałość podkładu. Nie oszukujmy się, żaden podkład nie wytrzyma 25 godzin, ale ten (wykończony pudrem) daje radę przez co najmniej 10. Wynik całkiem dobry. Podkład ma bardzo subtelny zapach, dobrze się rozprowadza, nie waży na twarzy, nie ciemnieje, nie podkreśla skórek, nie wysusza i nie zapycha!
Podsumowując: Na prawdę dobry, godny polecenia produkt! Pozytywne zaskoczenie! Super do stosowania na co dzień.

A w duecie? Podkład nałożony na primer sprawdza się rewelacyjnie. Ta para to ostatnio mój hit! Dobrze kryją, nie wysuszają skóry, wytrzymują sporo czasu. Rimmel postarał się i dostarczył nam naprawdę dobre produkty. Brawo.