poniedziałek, 21 stycznia 2013

-40 w Rossmannie ZNÓW

Hura!
Znów promocja w
Rossmannie -40%. 
Tym razem pędzimy po fluidy ,podkłady i korektory. Pewnie skuszę się na jakiś podkład ;) Postanowiłam zamieścić, info chociaż już pewnie do większości te wieści dotarły. Promocja trwa 20-27 stycznia. Więcej info na blogu Asiuchal. Pozdrawiam.
Planujecie jakieś zakupy?

piątek, 18 stycznia 2013

Afryka dzika - Dwufazowy olejek do kąpieli Bielendy

Długie zimowe wieczory....
Zimno za oknem....
Człowieka też jakiś chłód dopada.....
Czas na rozgrzewającą kąpiel. A najlepiej połączyć ją z aromaterapią. I o tym dzisiaj.
Niestety na zdjęciach tylko opakowanie, bo olejek zużyłam zanim odgrzebałam aparat z dna szafy. Jak wygląda produkt można zobaczyć np. na stronie producenta, czyli Bielendy. 

Do rzeczy:
Olejek jest dwufazowy. Składa się z przezroczysto pomarańczowego płynu i mlecznej pianki. Po wstrząśnięciu składniki ładnie się łączą tworząc piankę. I to tę piankę wlewamy pod strumień wody.
Wrażenia:
Aromaterapia pierwszej jakości. Jeśli ktoś lubi zapachy orientalne będzie zachwycony. Mi osobiście zapach do gustu przypadł bardzo, żeby nie napisać w euforii : kocham go!
Skład:
Jak zwykle ma swoje plusy i minusy. Na plus olejek arganowy, wyciągi z fig i daktyli, czyli bogactwo witamin, soli mineralnych i cukrów. Na minus wysoko w składzie SLS. Cóż... nie ma ideałów. JEdnak moja wrażliwa skóra nie odczuła żadnego podrażnienia, zatem nie dam się odstraszyć.
Działanie:
niestety tutaj nie ma szału. Skóra jest może odrobinę gładsza i bardziej nawilżona, niż gdybyśmy kosmetyku do kąpieli nie dodali, ale dużej różnicy nie widać. Natomiast zapach cudownie odpręża, jest ciepły, rozgrzewający, korzenny. Idealny na zimę właśnie.
Opakowanie:
Przemyślane opakowanie, wygodnie się nim wstrząsa, płyn szybko się miesza, dobrze dozuje.
Wydajność:
Jako że uwielbiam zapachowe kąpiele, wystarczył mi tylko na 5 użyć. Jak ktoś nie wylewa takich dużych ilości jak ja to pewnie dłużej mu posłuży. Niestety ja czasami nie mogę się oprzeć.

A jak ktoś nie ma wanny?
Producent pisze, że można produkt wlać na gąbkę i używać jak żelu pod prysznic. Nie próbowałam, bo wolę wygrzewać kości w wannie.

Na pewno spróbuje innych zapachów z tej linii: imbir i kardamon są wyjątkowo kuszące ;) Są też sole do kąpieli.

czwartek, 3 stycznia 2013

Malinowy Spray do włosów Marion

a dokładnie :
Spray Regenerujący włosy ocet z malin i koktajl owocowy z serii Nature Therapy firmy Marion.

Firma Marion jest dla mnie swoistym włosowym odkryciem. Mają dobre jakościowo kosmetyki, które nie rujnują naszych kieszeni. Jedyną ich wadą jest ich dostępność. W pobliskiej Drogerii Naturze mają tylko kilka produktów tej firmy. Jeśli coś mnie szczególnie zainteresuje muszę wyruszać na poszukiwania.Dzisiejszy bohater - w skrócie będę go nazywać Malinowym Sprayem, trafił do mnie w Mikołajowej paczce.


Pierwsze wrażenia
Spray pachnie przyjemnie. Jednak zupełnie inaczej niż płukanka z Ives Rocher. Tu wyraźnie czuć nie tylko maliny, ale także inne owoce. Zapach jest mniej słodki.
Skład oceniam dobrze, wiadomo, że jakieś konserwanty muszą być ,ale znajdziemy także  wyciągi lub oleje z moreli, brzoskwini, jabłek i oczywiście malin.

Stosowanie i efekty :
Po umyciu spryskujemy włosy i gotowe! Za to kocham kosmetyki w sprayu. Produkt zostaje równomiernie rozprowadzony na naszych włosach bez zbędnej zabawy. Włosy po wyschnięciu ładnie się błyszczą są też zmiękczone. Plus dla producenta za jakościowo dobry rozpylacz (po zużyciu kosmetyku na pewno ponownie go wykorzystam!)

Podsumowanie:
Fajny kosmetyk w sprayu, ciekawa alternatywa dla odżywek Marion i Gliss Kura, jednak nie odbudowuje tak dobrze jak ww. wymienione.Nie obciąża włosów, nadaje im ładny blask i świeży zapach (zapach niestety na krótko....).