poniedziałek, 8 października 2012

CUDA Z NATURY część II : Macerat z kasztanów


Post jesienny. W końcu z jaką inną porą roku mogą kojarzyć się kasztany?
Macerat z kasztanów to tak naprawdę macerat z nasion kasztanowca zwyczajnego w oleju słonecznikowym.

Skład ze strony ZSK
Helianthus Annuus Seed Oil, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Ascorbyl Palmitate, BHT

Czy to dla mnie?
Znajdziemy tu kwasy tłuszczowe tak potrzebne dla naszej skóry. Pomagają one na problemy skóry suchej (nawilża), podrażnionej (łagodzi stany zapalne), z drobnymi uszkodzeniami(wspomaga gojenie),naczyniowej (wzmacnia oraz uelastycznia naczynia krwionośne i działa przeciwobrzękowo).

Do czego ja mogę polecić?
Do twarzy : do porcji (takiej na raz) kremu dodaję kroplę maceratu i wklepuję. Można także nakładać sam macerat lub z kwasem hialuronowym.

Do nóg z problemami naczynkowymi: można stosować sam macerat lub „tuningować ” ulubiony kosmetyk do nóg. Ja polecam tą drugą metodę – szybciej się wchłania. Wzbogacam nim krem do stóp z ekstraktem z kasztanowca z Green Pharmacy i smaruje całe łydki. Dzięki takiemu „wzbogaceniu” szybciej widać efekty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz