środa, 19 sierpnia 2015

JOYBOX sierpniowy - kiedy i co ?

Kochani!

Ostatnie pudełeczko Joybox sprawiło mi wiele radości (już niedługo kilka recenzji produktów, które się w nim znalazły! ) i z niecierpliwością czekam na następne!
Dzisiaj post bez zdjęć. Brak czasu. Gdyby miały być post ukazałby się za kilka dni , a poza tym co by miało na nich być: gazeta? Jak uda mi się kupić Joyboxa, to będą zdjęcia. Na razie tylko szybkie info ;)
Kilka słów o magazynie JOY
Dlatego (a także dlatego, że nigdy nie miałam wcześniej tego magazynu w ręku) wczoraj popędziłam do kiosku po magazyn Joy, w którym nie tylko znalazłam opis tego, co czeka nas w sierpniowym boxie, ale także wiele zniżek do sklepów na "weekend zakupów" 5-6 września. Joy to lekkie pisemko pełne kolorowych obrazków. Takie "lekkie przeglądadło". Ja czasami mam ochotę przerzucić kolorowy magazyn i tu sprawdza się znakomicie. Główną część magazynu stanowią kolorowe obrazki, w moim odczuciu dla fanek śledzenia mody. Totalnie nie moja bajka. Znajduję w nim jednak kilka plusów. Całkiem niezły sobie artykuł "Włącz drugi bieg" , na mega plus, może być budujący dla młodych ludzi, oraz makijaże, które są moim hooby. Te pokazane w JOY są piękne, a do tego kosmetyki, których opisy przy nich znajdziemy to nie tylko te z wyższej półki - i tu należy się mega plus, nie każdą z Nas przecież stać na te drogie, a i wśród tańszych są perełki ;)
Czy go jeszcze kupię - raczej nie, nie znalazłam tam niczego ( oprócz opisuj JOYBOX!), co by mnie zaciekawiło. Myślę, że to lekki magazyn modowy, skierowany do kobiet, które interesują się trendami w modzie.

A teraz do sedna: co znajdziemy w sierpniowym pudełeczku i jakie ono będzie?
Koszt pudełka : 59 zł ( w tym wysyłka, chociaż to pewnie zależeć będzie jak poprzednio od opcji wysyłki)

8 produktów bazowych:

Zmywacz do paznokci w formie chusteczki Cleanic ( ciekawy pomysł na wyjazd)
Jedwab w sprayu No 36 (miałam kiedyś jakiś z Lidl'a i byłam zadowolona, chętnie zużyję)
Wypełniacz do ust Dermofuture ( lubię kosmetyki Dermofuture, wypełniacza sama bym nie kupiła, ale skoro będzie to chętnie zobaczę jakie da efekty, może się przekonam)
Skoncentrowane serum do rąk i paznokci Cztery Pory Roku ( nie znam firmy, ale opinie mają dobre w sieci)
Lakier Yves Rocher (jakoś nie mam szczęścia do tej marki, pielęgnacja mnie zapycha lub uczula.... kolorówkę... miałam dwa tusze i oceniam je średnio. Mają oczywiście kilka perełek w swojej ofercie, ale ogólnie lakier do wydania).
krem Idealia Vichy ( wersja miniaturowa - na zdjęciu dopatrzyłam się 15 ml, miałam próbki i do nich mieszane uczucia, może wersja mini pozwoli wyrobić sobie zdanie?)
Krem intensywnie niawilżający i wygładzający do stóp SHEFOOT ( z komórkami macierzystymi - składnik bardzo modny, będę testować )
Szpampon Head and Shoulders ( nie mam łupieżu więc także nie dla mnie)

Oraz 3 kosmetyki z 11 (tak piszą w treści) lub 13 ( tyle ja naliczyłam, może jakieś 2 będą jako gratisy do każdego zestawu??), które wybieramy sami. Kosmetyki  będą w trzech grupach, z każdej grupy wybieramy jeden kosmetyk, jeszcze nie wiadomo jak będą pogrupowane.

Rozświetlacz WIBO
Kolagenowe płatki pod oczy Beauty Face
Samoopalacz Flawless Fake Bake ( miniatura - na zdjęciu 88,71 ml) wraz z rękawicą
Ochronny krem do rąk Esotiq
Tusz do rzęs Erato Muse Cosmetics
Maseczka do twarzy Bee Pure ( miniatura - 10g)
Paletka Cienie Essence all about nudes
woda micelarna Allverne ( miniatura - nie wiadomo ile)
Olejek do ciała Evree Power Fruit
Olej arganowy 100% Biotanic
Błyszczyk do ust Esotiq
Kredka do oczu Mary Kay
Zniżka na buty K SIS Wedding Shoes

Ogólnie ciekawe produkty, część z wyższej półki, które można wypróbować zanim zdecydujemy się na zakup, a te z niższej półki cenowej - mają dobre opinie w sieci.

Kiedy : Start sprzedaży 27 sierpnia o 15:00.

Jak oceniam sierpniową propozycję JOYBOX? Ja się na nią skuszę, jeśli uda mi się kupić ;) . Mam nadzieję, że uda mi się wybrać 3 spośród 6 dodatkowych które mnie zaciekawiły.

aha! Pudełeczko będzie w ładnym pastelowym kolorze z koronką. Nie zachwyca mnie ,ale jest całkiem ładne. Może na żywo będzie wyglądało lepiej. Tak czy inaczej na pewno się nie zmarnuje ;)

 

sobota, 1 sierpnia 2015

Masyznka Gilette Venus SNAP - czy warto?

Kochani!
Dzisiaj kilka słów o maszynce Gilette Venus SNAP, którą znalazłam w czerwcowym JOYbox. Post nie będzie długi, bo ile można napisać o maszynce do golenia ? ;)

Co wyróżnia tę maszynkę?
Przede wszystkim rozmiar. Jest mała, ale jednocześnie bardzo wygodnie się ją trzyma, pewnie leży w ręku. Ma malutki uchwyt idealny do trzymania miedzy kciukiem i palcem wskazującym. Do porównania zdjęcie z lakierem do paznokci. Widać, że jest malutka ;)

Co ją cechuje?
Maszynka ma pięć ostrzy, a główka z ostrzami jest wymienna. Posiada dwa paski nawilżające.
Etui
Do maszynki dołączone jest zmyślne etui. Nie tylko jest małych rozmiarów i bez problemów zmieści się w wakacyjnym bagażu - ma także dziurki, przez które może odparować wilgoć.
Cena
Jak pisałam, ja swoją SNAP mam z JOYboxa. Zrobiłam rozpoznanie iow internecie można ją kupić za około 32 zł + przesyłka, cena na rossnet.pl to 49,99.
Podsumowanie
Maszynka dobrze goli (zasługa 5 ostrzy), nie podrażnia skóry (paski nawilżające). Minusem jest oczywiście sama metoda golenia, dla mnie nie do zaakceptowania jak szybko trzeba zabieg powtórzyć. Natomiast awaryjnie zdarza mi się sięgać po maszynki.
Zdecydowanie największym plusem jest jej mały rozmiar, wprost idealny na wakacje.
Cena - nie ma co ukrywać, maszynka jest droga. Sama raczej bym jej nie kupiła (chyba, że w dobrej promocji).

piątek, 31 lipca 2015

Joybox - wrażenia z czerwcowego pudełka

Witajcie Kochani!
Wczoraj dotarło do mnie pudełeczko JOYBOX. Pudełeczko to działa inaczej niż ShinyBox czy BeGlossy. I właśnie dlatego się na nie zdecydowałam, a na jakiś box miałam już od dawna ochotę. I biorąc pod uwagę fakt, że pudełka te nie są drogie ( w stosunku do zawartości, ich cena to 49-59 zł a wartość tego co znajdziemy w środku jest zawsze większa) nadal nie mogłam się zdecydować. Próbuję zmniejszyć ilość posiadanych kosmetyków, zdenkować to co mam, nie potrzebuję kolejnych, nie do końca trafionych.
I właśnie dlatego mój wybór padł na JOYBOX. Kupując ten box wiemy co dostaniemy. To jego największa zaleta. W pudełku czerwcowym dostaliśmy 6 produktów "stałych" - były w każdym pudełku i 3, które mogliśmy wybrać, po jednym z każdej grupy. Pod tym względem bije inne BOXY na głowę. Wiemy co kupujemy i nie musimy się zastanawiać, której koleżance/kuzynce wydamy nietrafiony krem ;)

Kolejna różnica jest taka, że BOX kupujemy za każdym razem pojedynczo. Nie ma subskrypcji. JOYBOX wychodzi raz na dwa miesiące.
A największą wadą tego BOXA okazał się.... czas oczekiwania. Zauważyłyście, że piszę "czerwcowy joybox" ? A dotarł wczoraj - 30 lipca.
Sprzedaż ruszyła o godzinie 15:00 29 czerwca i kupienie go było wyczynem. Serio - nie spodziewali się takiego zainteresowania i ilość chętnych, którzy wchodzili i zamawiali przerosła możliwości ich sprzętu. Ja też próbowałam - kilka razy klikałam zamów i próbowałam zamówienie opłacić - bez skutku. Więc za "pierwszym rzutem" nie udało się.
Następnie JOYBOX robił rozliczenia, podliczenia i inne takie sprawy i box wrócił do sprzedaży 9 lipca. I w tym rzucie udało mi się kupić. Nie było już co prawda olejków, na które najbardziej miałam ochotę, ale miałam obraną alternatywę, więc i tak się zdecydowałam.
Jak widzicie zakup i zapłata 9 lipca, pudełko u mnie .... 30 lipca. Na facebook'u ludzie pytali co się dzieje,kiedy będą ich pudełka, zapłacili i tyle czekają. Tu moim zdaniem JOYBOX strzelił sobie trochę w przysłowiową stopę. Na ich stronie była mowa o kilku dniach wysyłki a wyszło ich dużo więcej. Później daty podawano na FB, coś się przesunęło z olejkami. Ogólnie - wyszło niefajnie.
W zapytaniu na mojego maila dostałam informację ( i chociaż tutaj plus, że mi odpisano i to całkiem szybko), że wysyłka mojego boxa wypada na 27 lipca. Szkoda tylko, że nie było dokładnego harmonogramu wysyłek wcześniej ( a może był tylko ja na niego nie natrafiłam). Gdyby taki umieszczony był na FB i stronie odbiór klientek byłby zupełnie inny.

A teraz sam box, z którego jestem bardzo zadowolona, ale nie ma się co dziwić : w końcu wiedziałam co kupuję.
Króciutko o tym co dostała każda klientka :

1. Gillette maszynka do golenia Venus Snap ( zwykle używam depilatora, ale czasami przed jakimś wyjściem, gdy brak czasu a coś tam odrosło - maszynka się zawsze przyda)
2.  Tusz do rzęs (mini) ISADORA All Day Long Lash ( taka miniatura jest idealna do torebki, dawno nie miałam nic z ISADORY, chętnie przypomnę sobie markę)
3. Lakier do paznokci, pilnik i próbka kremu do rąk Mistero Milano(niby niewiele , a cieszy . Marki Mister Milano zupełnie nie znam;) ja dostałam kolor Sunny Dawn, łady pomarańcz, jednak ja nie lubię takiego koloru na paznokciach - wydam mamie ;)  )
4. Multifunkcyjny mus CC 8w1 Venus (czy nie będzie plamił ubrań? Zobaczymy)
5.  Podkład AA wersja COVER lub LUMI (miałam kiedyś wersję Lumi, z której ogólnie byłam zadowolona w pudełku znalazłam Cover więc mam okazję wypróbować drugi rodzaj, co prawda kolor SANd jest trochę zbyt ciemny, ale mam mój cudowny podkład z Makeup Revolution, który go świetnie rozjaśni)
6. Odżywka do rzęs (mini) Realash (od daaaawna miałam ochotę wypróbować jakąś odżywke do rzęs, ale nie mogłam się zdecydować z uwagi na ich ceny i różne opinie, w szczególności te, że mogą uczulać, bardzo chętnie wypróbuję!)
7. Żel brązujący do opalania Australian Gold ( markę znam z solarium, na które czasami chodzę, więc plus)
Jak widać zestaw niczego sobie. Żadnego z powyższych produktów do tej pory nie miałam  i chętnie je wypróbuję.
A teraz te produkty, które ja wybrałam, tak jak powyżej dla mnie same nowości - szykuje się sezon testowania ;)

8. Szampon Angel.Wash i Odżywka Angel.Rinse Kevin Murphy ( natknęłam się kiedyś na opinie o tych kosmetykach na blogu Marty: http://martafigluje.blogspot.com/2013/05/kevinmurphy-pielegnacja-i-filozofia.html i chciałam ich spróbować, ale cena ok 100 zł za 250 ml produktu, który może nie być dla mnie nie zachęca. Teraz mam i mogę wypróbować. Bardzo jestem ciekawa) w boxie były miniaturki po 40 ml. I Mega plus, że wybrać można było zestaw szampon i odżywkę, a nie tylko jeden z nich. Dzięki temu możemy ocenić jak działają razem. BRAWO!
9. Mydełko Secret Soap Store (wspaniały zapach mydełka wypełnił całe pudełko - cudowność! Aż żal mi będzie używać....)
10. Ambrozja do twarzy Avebio Like a Flower (kolejny produkt, o którym nie wiedziałam nic, ale wczoraj wieczorem i dzisiaj  miałam już okazję go użyć. Dokładna recenzja pojawi się jak trochę go zużyję, na chwilę obecną jest to bardzo obiecujący produkt ).

Aha! Oczywiście jest też samo pudełko! Które ma piękny wzór i jest wykonane z sztywnego kartonu. Z pewnością znajdę na nie zastosowanie ;)


Pudełko mimo czasu oczekiwania bardzo mnie ucieszyło, sprawiło mi dużo radości. Brawo JoyBox! Oby tak dalej!

środa, 17 czerwca 2015

Kiedy Hybryda odrasta...

Kochani!

Post piszę o hybrydowym manicure, ale ten "myk" można zastosować także przy paznokciach żelowych czy akrylowych. tak więc:  co można zrobić gdy manicure hybrydowy miałyśmy wykonany ok 2 tygodnie temu, stan lakieru bardzo dobry, nie odprysnął, ani nic w tym celu ale pojawił się odrost i nie wygląda to już estetycznie? Poniżej moja propozycja ;)

Poniżej mój 12 dniowy odrost ( niektórzy powiedzą,że nie jest jeszcze źle - dla mnie już jest ; ))\
Radełkiem odsuwam skórki i usuwam je cążkami. Następnie delikatnie patyczkiem kosmetycznym przemywam "odrośnięty" paznokieć, czekam, aż wyschnie.
W kolejnym kroku małym pędzelkiem nakładam brokatowy lakier . Nakładamy do na "odrost" , lekko nachodząc na lakier hybrydowy. Tak wygląda paznokieć na tym etapie:
Czekamy, aż warstwa brokatowa wyschnie. Następnie nabieramy na pędzelek odrobinę lakieru brokatowego i przeciągamy od nałożonej brokatowej warstwy w dół paznokcia. Długośc pociągnięć nie powinna być taka sama, nie wiem jak to opisać..... robimy tak,że gdzie niegdzie wyciągamy brokat trochę dalej. Najlepiej zilustruje to zdjęcie :
Powyżej mamy 2 przykłady jak to wygląda. Paznokieć po lewej pierwotnie był lakierem bez brokatu ( patrz zdjęcie 1) , paznokieć po prawej miał dodatkową warstwę niezbyt gęstego srebrnego brokatu).
Na koniec paznokcie przeciągamy topem ( zwykłym! nie hybrydowym!)
To czego ja użyłam( oprócz radełka , cążek, patyczka kosmetycznego i zmywacza):
cienki pędzelek ( z zestawu pędzli do make-upu z allegro, ja stosuje jako pędzelek do lakieru do paznokci)

lakier Sally Hansen Hard As Nails Extreme Wear w kolorze 140 Rockstar Pink
Top Maybelline Expres Manicure Quick Dry Protecting Coat - nadaje piękny połysk!

Mam nadzieję, że sposób, aby ponosić Wasze hybrydki trochę dłużej przypadł Wam do gustu. Dzięki temu nasze dłonie mogą wyglądać także pomiędzy pełnym manicure ( w salonie czy w domu). Kolor brokatu oczywiście dobieramy pod kolor manicure. Teoretycznie po kolejnych 12-14 dniach zabieg można powtórzyć, mi to jednak się nie zdażyło, bo moje paznokcie wymagają po takim czasie znacznego skrócenia;). Jednokrotne wykonanie proponowanego przeze mnie wypełnienia wydłuża czas noszenia manicure z około 2 do 4 tygodni - myślę,że całkiem nieźle.
Sposób z brokatem może także być ratunkiem, gdy manicure gdzieś nam odpryśnie. Jeśli go wypróbowałyście - koniecznie dajcie znać! Pozdrowiska!

poniedziałek, 18 maja 2015

OLAPLEX.... i wszystko jasne ;) Albo jasno ciemne ;)

Musiałam. Musiałam..... Jak poczytałam o Olaplexie to MUSIAŁAM iść do salonu wypróbować.
I ... będę się zachwycać. Od razu ostrzegam ;) Czytacie na własną odpowiedzialność;).
Zdjęcia nie oddają efektu. Ciężko go uchwycić więc będę się starała opisać.

Co miałam zrobione ? Na odrostach podciągnęłam blondy, po pół roku trzeba było, ale rozjaśniacz był kładziony na całość ;), resztę - farba.
Z Panią fryzjerką zdecydowałyśmy że nie dodamy Olaplexu do farb, tylko zrobimy zabieg po.
Zdjęcia moich włosów zrobiły Panie w gabinecie. Można zobaczyć je na facebooku salonu : tutaj
Poniżej zamieszczam zdjęcia po 2 myciach :

Włosy po samym zabiegu - można sobie wyobrazić. Rozjaśnianie zawsze kończy się dużymi zniszczeniami. A potem nastąpił OLAPLEX.
Powiem tak : nigdy więcej zmian koloru bez OLAPLEXu. Włosy są piękne: błyszczące, lejące : wyglądają dużo lepiej niż przed wizytą.
Ja jestem bardzo zadowolona i wszystkim polecam ;) Ważne : Olaplex nie pomoże suchym włosom ( to nie jest odżywka) , ale ZNISZCZONYM. To duża różnica, wiadomo, że często to się łączy, ale nie zawsze. Po Olaplexie stosujemy normalnie naszą dotychczasową nawilżająca pielęgnację.
I od razu chcę podkreślić : po 2 myciach włosy nadal są piękne i błyszczące.  Bardzo dużą różnicę czuć już w trakcie mycia. Ja zdecydowanie polecam ;)